Pałac w Sapowicach










Piękna słoneczna sobota :)
Jednak jak zobaczycie na zdjęciach, była dniem mimo wszystko pochmurnym.
Dziś pojechałem małą pętlę prze Granowo, Niemierzyce, Januszewice, aż do celu podróży 
czyli Sapowice. Powrót przez Strykowo :)
Sama jazda była super :)
Cześć trasy, to jest  z Niemierzyc do Januszewic jechałem po raz pierwszy.
Spokojna wiejska okolica, może będę tam wracał ?
W owych Sapowicach znajduję się pałac.
Na dodatek jest to filia Biblioteki Raczyńskich, plus otoczenie pałacu,
które ma swój swojski charakter.
Pierwsze wzmianki pochodzą z roku około 1784, kiedy właścicielem Sapowic był Maciej Skałkowski.
Na swym terenie posiadał prywatną kapliczkę w której nabożeństwa odprawiał kapłan /mnich z klasztoru oo. Reformatorów w Woźnikach. 
Właściciele się zmieniali, na lepszych lub gorszych.
Aż los zesłał do Sapowic dwoje ludzi z pasją.
Arnolda i Adele Tieman.
   Arnold był dobrym gospodarzem i szybko zaprowadził  porządki.
Zbudował  szopę i stajnię dla koni. 
Uruchomił pompę, dzięki której ludność Sapowic, a nawet innych wsi, miała dostęp  wody. 
Podłączył prąd do wszystkich stajni i pałacu. 
 Do wschodniego skrzydła Tieman dobudował pierwsze i drugie piętro.
 Budynek zyskał teraz symetryczny i harmonijny kształt, który zachował się do dzisiejszego dnia. 
 Tiemanowie   zaangażowali  się bardzo w wybudowanie szkoły dla miejscowych dzieci. 
Dotąd uczęszczały one do szkoły w Słupi, leżącej po drugiej stronie jeziora. 
Otwarcie szkoły 1 października 1894 r. w Sapowicach było prawdziwym wydarzeniem.
    Mieli trzech synów: Waltera, Wernera i Alfreda. Chłopcy nie chodzili do szkoły w Sapowicach. Ich edukacją zajęli się prywatni nauczyciele. 
  W 1909 r. Sapowice dotknęła epidemia szkarlatyny. Nieszczęście nie ominęło mieszkańców pałacu. Na skutek tej choroby zmarł ich najstarszy syn - Walter.
I tak dalej ...
 Tak się życie toczyło, aż przyszła wojna pierwsza później druga.
Dopóki Tiemanowie byli wszystko było OK :)
Na szczęście pałac przetrwał :) 

Jak kogoś ciekawią losy rodziny Tiemanów.



  
  
Pojedź, zobacz, przekonaj się, że blisko też jest ciekawie i ładnie.




Pochmurnie

Jedna z wielu kapliczek, które dziś minąłem.


Gazownia, O! 

Łódka

Żaglówka

Za bramą pałacu










Herb rodziny Tieman.
Człowiek myśli - Bóg rządzi.
Kapliczka św. Jana Nepomucen.
Męczennik, patron spowiedników, mostów i przepraw oraz życia rodzinnego,
chroni również przed powodziami i suszami.

Odpoczynek 


Na zakręcie.


Koniec :)

Komentarze

  1. Ładna trasa. Historia pałacu i jego dawnych właścicieli zaciekawiła mnie. Poczytam sobie:-)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Historia jest warta poznania, pojechanie tam również. Okolica bardzo spokojna - polecam - Zapraszam :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. "W owych Sapowicach znajduję się pałach"...litrówka....a tak poza tym fajna rowerówka...zwłaszcza że z Sapowicami wiążę rodzinne wspomnienia...
    Osobiście uważam, że pisanie od lewej do prawej jest bardziej czytelne niż wyśrodkowywanie ale nie nalegam. Pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Dziękuję za zwrócenie uwagi. Jednak takie sytuacje mogą się powtarzać :(
      Bardzo lubię jeździć w tamte okolice, widoki i cisza - to jest to :)
      Dziękuję za odwiedziny, Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Zdjęcia są przepiękne, ale niestety link nie działa. Pokazuje, że nie znaleziono strony, a bardzo zainteresowały mnie losy tej rodziny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Dziękuję za informację o nie działającym linku, już jest OK :) Jak ktoś lubi ciszę i spokój, naprawdę warto tam pojechać. Tak na marginesie to -
      - Wasz park maszynowy robi wrażenie. W drukarni gzie pracuje też kilka stoi :)
      Dziękuję za odwiedziny - Pozdrawiam i Zapraszam ponownie.

      Usuń
  4. ładnie

    Zapraszam na mój blog fotograficzny : https://skucinskaemi.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam ten pałacyk! W środku jest przytulnie i ciepło. Łatwo sobie wyobrazić jak się tam mieszkało. To jest taki wielki Dom... Uwielbiam lustra wbholu i szkarłatne kotary. Szkoda że podłoga drewniana jest tak zniszczona... Zwykle jak tam jedziemy z ekipą to wychodzi bardzo korzystnie cenowo: 25 miejsc za 750 za dobę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam. Fajnie że ktoś na nocleg wybiera właśnie takie klimatyczne miejsca, zamiast zwykłego burego pensjonatu. Wady (podłoga) kto ich nie ma ?
      Dziękuję za odwiedziny bloga i Wesołych Świąt.

      Usuń

Prześlij komentarz