sobota, 10 grudnia 2016

Prawie




Witam po długiej, bardzo długiej przerwie.
Wiedziałem że nie będzie łatwo wrócić do pisania po takim dystansie.
Jednak na pomoc przyszedł bluse :)
Podczas jego słuchania widać sznury liter :)
Na początek, parę zmian.
Mianowicie nie będzie wyśrodkowanego tekstu, całkowicie nie zniknie.
Drugą zauważycie - miłego oglądania.






 Rzepakowe zdjęcie zawsze chciałem wcisnąć na bloga :) Teraz nadarzyła się okazja. A co :)




 W tak zwanym między czasie odbyłem dwie podróże rowerem. Krótszą i dalszą. Zacznę od dłuższej :)
Końcówka lipca ładna pogoda, co prawda pochmurno i co chwila mżawka jednak jak na rower Super.
Zdecydowałem że pojadę gdzieś dalej, a to gdzieś to - Rogalin. Trasa w jedną stronę 3 godziny :(. O ile dobrze pamiętam o 18 byłem na miejscu :) Szybka kawa i w drogę powrotną. Nie zwiedzałem nie to było w planie. Najważniejsze było veni vidi vici.



 Po Rogalinie, nadszedł czas powrotu do rutyny. Cotygodniowe wypady na godzinę lub dwie.
Nic wartego opisu. Nic co w szerszej skali czasu się zapamiętuje. Zwykła szarość.




 Często jeździłem  nad jezioro strykowskie, a stamtąd blisko do Jeziorek. Gdzie znajduję się kościół powyżej. Sama miejscowość to nic specjalnego -serio, a prawie w jej centrum stoi coś takiego.
Jak dla mnie ma coś w sobie. W tej samej miejscowości warto przyjrzeć  się budynkowi szkoły.



na szlaku

 Jednak rutyna i jazdy wokół komina mogą ulec znudzeniu :) Dlatego od czasu do czasu mała przerwa i odskocznia jest chyba dobra, a czasem bardzo dobra.



Poznań -rzeka Warta

 Nadszedł kiedyś czas, że odpłynąłem. Będzie i  chyba pozostanie ważnym dniem życiu mym.
Dlaczego ? Bo czasami są takie dni że zapisać je na czerwono w kalendarzu to jakby nic nie zapisać.




 I tak przyszedł czas, by wspomnieć drugą jazdę. Tak tą krótszą. Tym razem trochę pozwiedzałem. A bardzo ważne prawie nie padało :) Jak widać na zdjęciach było to Wąsowo. Czyli całkiem urokliwe miejsce.
Wiele osób które czyta tego bloga, być może zna Wąsowo, a jeśli nie to na co czekacie ?


Oczywiście foto z rowerem.
 Wyprawa do Wąsowa zakończyła póki co etap jazd dalszych niż 50 km. Może nadejdzie czas że będę jeździł więcej, częściej. Póki co to wokoło komina, praca, miasto.


Grodzisk Wlkp. widok  na muzeum i staw:)

Lubię tą trasę :)

Tam się bywało :) 


Z dzisiaj.



Tak w skrócie wyglądała jazda. A to wszystko dla ?

sobota, 11 czerwca 2016

Pałac w Sapowicach










Piękna słoneczna sobota :)
Jednak jak zobaczycie na zdjęciach, była dniem mimo wszystko pochmurnym.
Dziś pojechałem małą pętlę prze Granowo, Niemierzyce, Januszewice, aż do celu podróży 
czyli Sapowice. Powrót przez Strykowo :)
Sama jazda była super :)
Cześć trasy, to jest  z Niemierzyc do Januszewic jechałem po raz pierwszy.
Spokojna wiejska okolica, może będę tam wracał ?
W owych Sapowicach znajduję się pałac.
Na dodatek jest to filia Biblioteki Raczyńskich, plus otoczenie pałacu,
które ma swój swojski charakter.
Pierwsze wzmianki pochodzą z roku około 1784, kiedy właścicielem Sapowic był Maciej Skałkowski.
Na swym terenie posiadał prywatną kapliczkę w której nabożeństwa odprawiał kapłan /mnich z klasztoru oo. Reformatorów w Woźnikach. 
Właściciele się zmieniali, na lepszych lub gorszych.
Aż los zesłał do Sapowic dwoje ludzi z pasją.
Arnolda i Adele Tieman.
   Arnold był dobrym gospodarzem i szybko zaprowadził  porządki.
Zbudował  szopę i stajnię dla koni. 
Uruchomił pompę, dzięki której ludność Sapowic, a nawet innych wsi, miała dostęp  wody. 
Podłączył prąd do wszystkich stajni i pałacu. 
 Do wschodniego skrzydła Tieman dobudował pierwsze i drugie piętro.
 Budynek zyskał teraz symetryczny i harmonijny kształt, który zachował się do dzisiejszego dnia. 
 Tiemanowie   zaangażowali  się bardzo w wybudowanie szkoły dla miejscowych dzieci. 
Dotąd uczęszczały one do szkoły w Słupi, leżącej po drugiej stronie jeziora. 
Otwarcie szkoły 1 października 1894 r. w Sapowicach było prawdziwym wydarzeniem.
    Mieli trzech synów: Waltera, Wernera i Alfreda. Chłopcy nie chodzili do szkoły w Sapowicach. Ich edukacją zajęli się prywatni nauczyciele. 
  W 1909 r. Sapowice dotknęła epidemia szkarlatyny. Nieszczęście nie ominęło mieszkańców pałacu. Na skutek tej choroby zmarł ich najstarszy syn - Walter.
I tak dalej ...
 Tak się życie toczyło, aż przyszła wojna pierwsza później druga.
Dopóki Tiemanowie byli wszystko było OK :)
Na szczęście pałac przetrwał :) 

Jak kogoś ciekawią losy rodziny Tiemanów.



  
  
Pojedź, zobacz, przekonaj się, że blisko też jest ciekawie i ładnie.




Pochmurnie

Jedna z wielu kapliczek, które dziś minąłem.


Gazownia, O! 

Łódka

Żaglówka

Za bramą pałacu










Herb rodziny Tieman.
Człowiek myśli - Bóg rządzi.
Kapliczka św. Jana Nepomucen.
Męczennik, patron spowiedników, mostów i przepraw oraz życia rodzinnego,
chroni również przed powodziami i suszami.

Odpoczynek 


Na zakręcie.


Koniec :)

niedziela, 8 maja 2016

Rutyna




Witam :)
W tą piękną niedzielę, nie mogłem nie jeździć rowerem.
Trasę wybrałem znaną, lubianą, można by powiedzieć rutynową :)
Wszystko lub prawie, było tak jak być powinno.
I jak zawsze w życiu dobre chwile mijają szybko.
Czasami za prędko, o ! :)

















sobota, 26 marca 2016

Wiosna



Witam.
Mamy święta, a żeby tego było mało -
mamy też Super pogodę.
Nie pozostaje nic innego jak jeździć :)
Dzisiaj naszła mnie ochota by pojechać nad jezioro, o!
A że dawno nie byłem w kierunku Rakoniewice i dalej ...
Wybór okazał się oczywisty - Wolsztyn.
Wyprawa była całkiem udana.
Droga w większości po szlakach pieszo rowerowych.
Z pewnością powrócę w tamte rejony. 
Zdjęcia wykonane telefonem.
Tak dla odmiany.
Wesołych Świąt Wielkiejnocy. 











Pierwszaki.

Jak juź  kiedyś pisałem lubię szali pieszo rowerowe w Rakoniewicach -
- szczególnie ten fragment. 


:)

Wiadomo.

Wiosna, ach to Ty :)

:)

No i dlacezgo te chwile tak szybko mijają ?

Więcej takich  pomostów - Proszę.

Chwila oddechu - Super !
Darmowe wi-fi.

Fajnie by było mieć taki domek :)

Uspokajające. 

Mam wypasione kółka :)))

Tak sobie śmigam do domu.

Aleja 18 -stków. Kto wymyśla te nazwy ?
Zachód nad Grodziskiem Wielkopolskim. 





sobota, 6 lutego 2016

Zwierciadło






Witajcie.
Dziś sobotnie, słoneczne i dość ciepłe przedpołudnie w końcu wyczyściłem rower.
Minęło chyba ze dwa miesiące od ostatniego gruntownego czyszczenia.
Jako że była typowa zima, to go nie czyściłem.
Ewentualnie raz po raz przetarłem łańcuch :)
Ale za to dzisiejszego dnia nabrał  Blasku  :))
Do wyposażenia doszedł mały gadżet.
A mianowicie lusterko   =   bezpieczeństwo.
Wybór padł na uznanego producenta, głównym powodem za
jest możliwość mocowania na rogach.
Bush & Muller  CycleStar 80 , 903/3.
Montaż banalnie prosty :)
Wszystko co trzeba do zamontowania znajdziemy w opakowaniu.
Wrażenia z jazdy z lusterkiem :
Myślałem że będzie mi przeszkadzało, będę co rusz haczył ręką.
Nie przeszkadza, jest Super. Widzę dokąd jadę i to gdzie już byłem.
Co do widoczności, to jak Full HD.
Mocowania nawet gdy jedziemy po nierównościach, to wszystko jest tak 
jak zostało ustawione.
Jest przydatne po poruszaniu się po drogach i ścieżkach.
Zakup jak najbardziej trafiony.
Polecam !













Nowy nabytek :)
Świat w nim jakiś piękniejszy i ładniejszy.

Kierunek Porażyn

Droga nie wydaję się szczególnie uciążliwa na zdjęciu.
W realu też niby nie, jednak połowę trasy na piechotę :(


Gdy dojechałem do Opalenicy zrobiła się pogodowa wiosna :)
Minus - ta chwila mogła by trwać trochę dłużej.
http://www.nordzucker.pl/
Cukrownia w Opalenicy - zdjęcie z siodła.
Niemiecki cukier polskiego pochodzenia :) 

Fajnie że ma ciekawy kształt.

Super !  :) Zająłem dwa miejsca parkingowe :)) 

Jeden z budynków cukrowni.

Do centrum.

W centrum, dalej to już tylko kierunek dom.